Położony prawie dosłownie o rzut beretem do granicy Tatrzańskiego Parku Narodowego i jego słowackiego odpowiednika, szczyt Magury Witowskiej to nieoblegany, acz kapitalny punkt widokowy, a zimą podobno popularne miejsce wśród skiturowców. Okolica niegdyś bardzo zalesiona, dzisiaj jest jedną wielką leśną wycinką. Na szczycie, przez który przebiega granica polsko-słowacka, znajduje się infrastruktura turystyczna, można rozpalić ognisko, Ci odważniejsi dostają się tu rowerem. Odwiedzając Magurę w środku tygodnia, w pierwszych dniach listopada, spotkałem aż dwie osoby, intuicja podpowiada mi więc, że nie jest to najbardziej zadeptane przez turystów wzniesienie w okolicy, ale bardziej „lokalna miejscówka”. Może warto to zmienić i je rozpropagować? Spróbuję. Zapraszam Was na relację z niedługiego, acz urokliwego trekkingu po pagórkach nieopodal podhalańskiego Witowa.

Widok z lotu drona na szczyt Magury Witowskiej, w tle Tatry Zachodnie.

Wiele osób mylnie – prawdopodobnie w powodu geograficznej bliskości – zalicza Magurę Witowską (1232 m.) do Tatr. Nie wszystkie jednak wzniesienia znajdujące się w okolicy Zakopanego muszą stać w tym samym rzędzie co dumne tatrzańskie wierzchołki. Magura Witowska należy (wg najnowszej regionalizacji Polski z 2018 roku) do tzw. Pogórz Przedtatrzańskich – regionu górskiego położonego na północ od Tatr, na terenie Polski i Słowacji. Magura to najwyższe wzniesienie polskiej części Pogórz, na Słowacji miano to dzierży Skoruszyna (1312 m.). Gdyby ktoś marzył o zdobyciu Korony Karpat Polski (ambitny projekt, polegający na wejściu na najwyższe wzniesienia wszystkich 38 regionów geograficznych leżących w polskich Karpatach) na Magurę Witowską będzie musiał się wdrapać. Ale zapewniam, że nie będzie tego żałować.

Trekking rozpocząłem w Witowie, nieopodal miejsca gdzie wody Magurskiego Potoku (lub Magury) zasilają Czarny Dunajec. Zaczyna się tutaj niebieski szlak, poprowadzony początkowo asfaltem, a później już szeroką leśną ścieżką. Na początkowym etapie szlaku głównie, później także, lecz już nie w tak dużym stopniu, obserwuję intensywne prace przy wycince drzew. Kadry z pierwszych kilkunastu minut podejścia przypominają mi sudeckie Góry Opawskie, a dokładnie okolice Biskupiej Kopy, pełne przerzedzonych lasów, jak i całych bezdrzewnych areałów. Zdobywając wysokość, w pewnym momencie wyłaniają się pierwsze widoki na tatrzańskie kolosy – szybko przypominam sobie wtedy, że jednak jestem w Karpatach, a nie w Sudetach. To, co charakteryzuje trasę z Witowa na Magurę, poza wszechobecną wycinką drzew, to także błoto. Na szlak wybrałem się po kilku dniach całkiem bezdeszczowej pogody – nie ominęło mnie niestety przeskakiwanie przez głębokie bajora i szukanie alternatywnych obejść głównej drogi obficie wypełnionej błotem. Taki urok niskich gór.

Po kilkudziesięciu minutach od rozpoczęcia spaceru osiągam nieoznakowany Witowski Przysłop (1164 m.), od tego miejsca szlak biegnie granicą rozdzielającą Polskę i Słowację, co od czasu do czasu przypominają mi słupki graniczne. Szybko osiągam główny cel mojej wędrówki, na szczycie jestem całkiem sam, spędzając tam kilkadziesiąt minut. Infrastruktura na Magurze Witowskiej, pod postacią tablic informacyjnych i turystycznych oraz drewnianego stołu z ławami to robota Słowaków. Po polskiej stronie jest tylko tablica z napisem „Granica Państwa”. Na południowym wschodzie i południu dominują Tatry, głównie Zachodnie, w tym Orawskie. Bez trudu rozpoznaję Giewont, Czerwone Wierchy a patrząc na zachód – całą grań od Wołowca, przez Rohacze po Salatyny, a może nawet i dalej. Na zachodzie majaczą się szczyty chyba Małej Fatry, na północy rozpościera się płaska Kotlina Orawska z dominującą w oddali Babią Górą. Z perspektywy widokowej, dobrze postąpiono wycinając las na szczycie, chociaż pewnie nie idea ładnych krajobrazów przyświecała drwalom pracującym w tym rejonie. Widoki stąd na Tatry są wręcz hipnotyzuje!

Do zachodu słońca jest jeszcze parę godzin, nie muszę się więc specjalnie nigdzie spieszyć, decydując, że zamiast schodzić tą samą trasą, lepiej kontynuować trekking niebieskim (przez terytorium Słowacji), a potem żółtym szlakiem na północ. W planach mam zejście do centrum Witowa którąś z nieoznakowanych ścieżek od zachodu, tworząc prawie zamkniętą pętlę całego trekkingu. Zejście biegnie początkowo lasem, później skrajem widokowej polany; mimo słonecznego dnia, temperatura w słońcu w godzinach popołudniowych już dość niska, w lesie całkiem zimno. Trasa zejściowa (wejściowa w sumie także) bardzo łatwa technicznie, okoliczna przyroda mimo dość późnej jesieni dalej całkiem urzekająca. Za polaną skręcam w żółty szlak prowadzący na północny wschód i po kwadransie dochodzę do ścieżki, będącej kolejnym odcinkiem granicy państwowej, biegnącym grzbietem góry w miarę prosto na północ przez kilkanaście kilometrów. Na zachód od tej ścieżki jest las, na wschodzie otwierają się polany zlokalizowane na zboczu grzbietu, administracyjnie należące do Witowa. Jedną z nich jest Polana Skoruszówka, na której znajduje się szereg budynków gospodarczych i bacówek, i gdzie ponownie otwierają się świetne widoki na Tatry. Nie wiedziałem, że schodząc z Magury żółtym szlakiem znajdę się w tak pięknym i uroczym miejscu. Lubię takie górskie niespodzianki!

Zgodnie z planem kawałek za Skoruszówką postanawiam obrać drogę do Witowa, w połowie której odkrywam wyciąg narciarski, obok którego ścieżka będzie biegła już do samej wsi. Po prawej stronie cały czas mam otwarte świetne widoki na Tatry, powoli zachodzące słońce rzuca ciepłe jesienne światło na okolicę, dając szansę na zrobienie dobrych ujęć. W fotografii dobre światło to wszystko, warto pamiętać :).

Podsumowując całość – trasa była bardzo łatwa, wręcz spacerowa, chociaż momentami zbyt mokra i błotnista. W trakcie trochę ponad dziewięciokilometrowej trasy, do zrobienia jest niespełna 450 metrów przewyższenia, które jest odczuwalne chyba tylko na początkowym etapie szlaku. Dla ułatwienia załączam screen trasy (z aplikacji Mapa Turystyczna), może ktoś się zainteresuje. Warto się wybrać na Magurę Witowską o każdej porze roku, ale koniecznie trzeba to zrobić w dniu z dobrą widocznością, żeby główna atrakcja – czyli oszałamiający widok na Tatry – była osiągalna. Gorąco polecam!

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Odkryjemy Góry Nieznane
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.