Nieco ponad 11 kilometrów ciekawie poprowadzonego szlaku, tylko 6 osób spotkanych po drodze, świetne widoki na Tatry, Pieniny Właściwe i Małe, Magurę Spiską, Zbiornik Czorsztyński i Gorce, niespodziewana kąpiel błotna w trakcie bardzo stromego zejścia, rewelacyjne loty dronem oraz zachwycająca wczesnojesienna przyroda, i to wszystko w ciągu kilku godzin niewymagającego spaceru głównym grzbietem pasma górskiego nazywanego Hombarkami. Zapraszam na krótką relację z trekkingu w Pieninach Spiskich, nieco zapomnianej trzeciej siostry ze słynnego pienińskiego rodzeństwa.

Na początku krótka (obiecuję) lekcja geografii, chciałbym bowiem umiejscowić Hombarki na mapie południowej Małopolski. Klasycznie Pieniny dzielone są na trzy części: najpopularniejsze Pieniny Właściwe (z Trzema Koronami i innymi znanymi atrakcjami), mniej zadeptane ale z najwyższym szczytem całego pasma Pieniny Małe oraz Pieniny Spiskie, położone w całości na terenie Polski, a dokładnie polskiego Spisza. Poniżej tego paragrafu załączam mapę z zaznaczonymi granicami Pienin Spiskich (źródło: https://mapa-turystyczna.pl, © autorzy OpenStreetMap), którymi od wschodu są Jezioro Sromowieckie (czarna linia; na wschód od tej linii jest już teren Pienin Właściwych), od zachodu i północy Przełom Białki i Zbiornik Czorsztyński (położone w Kotlinie Orawsko-Nowotarskiej) i od południa Magura Spiska (lub Zamagurze; nazewnictwo tych rejonów w różnych źródłach często jest dość sprzeczne, niekonsekwentne i mylące).

Według regionalizacji stosowanej przez autorów cytowanej wyżej Mapy Turystycznej, Pieniny Spiskie obejmują więc tereny kilku z 14 wsi polskiego Spisza, regionu historyczno-etnograficznego, kulturowo odrębnego od pobliskiego Podhala, z bogatą, wielowiekową i często skomplikowaną historią. Na pewno spiskimi wsiami identyfikującymi się z Pieninami Spiskimi są Niedzica (znajdująca się na powyższej mapie obok litery S – oznaczającej start trekkingu) oraz Dursztyn (obok litery M – meta trekkingu), między którymi biegnie czerwony szlak równoleżnikowo poprowadzony głównym grzbietem pasma. Zakładam, że znawcy tych terenów lub mieszkańcy takich spiskich wsi jak Falsztyn, Łapsze Niżne czy Wyżne, nie obraziliby się, gdybym zaliczył także pewne części tych wsi w obszar Hombarków. Wiele osób pewnie jednak nie zgodzi się z tak proponowanym podejściem do nazywania i klasyfikacji omawianych terenów; regionalizacja gór polski to całkiem kontrowersyjna sprawa – ale to temat na osobną historię i inny post.
Koniec geografii, nie było tak strasznie, prawda 😉? No to zaczynamy. Szlak rozpoczynam z przystanku autobusowego tuż przy Zamku „Dunajec” w Niedzicy, do którego dojechałem lokalnym busem – dobra opcja, jeżeli planuje się rozpoczęcie i zakończenie trekkingu w odległych od siebie miejscach, aniżeli przejście górskiej pętli lub treku typu „tam i z powrotem”. Co do samego zamku – jest to spora atrakcja, miejsce z bogatą historią, jednak dla mnie jest to przykład zabytku, który niestety robi większe wrażenie z zewnątrz niż od środka. Wiele ciekawszych zamków polecam szukać za naszą południową granicą. Tego dnia jednak nie planuję eksploracji lokalnych zabytków tylko kieruję swoje kroki prosto na szlak. Po przebyciu tylko już pierwszego kilometra trafiam na szeroką polanę, gdzie znajduje się punkt widokowy z ławą i tablicą turystyczną. No i z rozległymi widokami na trzy strony świata, a ten na wschód na Pieniny robi na mnie ogromne wrażenie. Dziwię się, że mimo kilku wizyt w okolicy zamku w przeszłości, nigdy wcześniej nie trafiłem do tego punktu widokowego. Udane rozpoczęcie spaceru!




Kolejne 1,5 km to niespieszne zdobywanie wysokości wśród okolicznych łąk i pastwisk, robi się coraz mniej widokowo – powoli zaczyna otaczać mnie las, do którego ostatecznie wchodzę ok. 1 km przed całkowicie zalesionym szczytem Cisówki (725 m.). Wędrówka lasem ma swoje zalety. Mimo końcówki astronomicznego lata, w południowej Małopolsce jesień się rozgościła na dobre już od dłuższego czasu (a wysoko w Tatrach nawet i zima 🙂 ). W lesie obserwuję więc jak zmienia się przyroda, uwagę skupiają ogromne ilości grzybów przeróżnych gatunków – niespecjalnie nastawiając się tego dnia na grzybobranie, znajduje kilkanaście sztuk jadalnych grzybów tuż przy samym szlaku. Skoncentrowany na wzrokowym przeszukiwaniu poboczy, niespostrzeżenie mijam nieoznaczony szczyt Cisówki i kieruję się w stronę Przełęczy Przęsła (683 m.), spotykając na szlaku pierwszego tego dnia turystę.


Za przełęczą ponownie zyskuję wysokość, aczkolwiek przewyższenia na szlaku są nieznaczne i mało odczuwalne. W pewnym momencie, kiedy wędrówka lasem zaczynała mnie powoli nużyć trafiłem na polanę z pięknym widokiem na Magurę Spiską i Tatry. Postanawiam w tym miejscu po raz ostatni polatać dronem i mimo mało słonecznej pogody, rejestruję zniewalające widoki sponad korony drzew.




Kilometr za tą widokową polaną znajduje się najwyższy szczyt Hombarków – Żar (883 m.). Trasa prowadzi cały czas lasem ale i grzbietem góry, pojawiają się od czasu do czasu więc prześwity, głównie na północną stronę ze Zbiornikiem Czorsztyńskim i Gorcami, w tym pasmem Lubania. Grzbiet jest dość nachylony, zwłaszcza od północnej strony wydaje się być bardzo przepaścisty, pojawiają się pojedyncze formacje skalne zbudowane z wapienia, na trasie można natknąć się także na kilkumetrowe dziury (na szczęście oznaczone) – wszystko to sprawia, że zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że Hombarki to nie tylko sympatyczne wzgórza z ładnymi widokami, ale i góry „z krwi i kości”, z których realnie można spaść w przepaść! W kilku miejscach w Hombarkach występują także jaskinie, w tym długa na 70 metrów Jaskinia w Dziurawej Skale! Kto by się spodziewał. Sam szczyt Żar nie jest jednak ciekawy, znajduje się na nim drewniany stół i ławki oraz kilkunastostopniowa wieżyczka obserwacyjna z widokami otwartymi na północ. Szybko go opuszczam kontynuując szlak w kierunku zachodnim, nie zdając sobie sprawę, jaka przygoda mnie zaraz czeka.


Tego dnia nie wziąłem ze sobą kijków trekkingowych >no bo i po co przecież< – w planach miałem nieduże przewyższenia na spacerowym szlaku, w niepozornych i niewysokich górach. Pod koniec tego „spaceru” miałem bardzo żałować tej decyzji. Szlak poprowadzony jest w taki sposób, że opuszczając grzbiet górski, kieruje się na południe a potem na zachód w kierunku wsi Dursztyn. Nie zdawałem sobie sprawę, że trasa na południowym zboczu jest nachylona pod bardzo dużym kątem, co w normalnych warunkach nie robiłoby mi to wielkiej różnicy ale przez kilka ostatnich dni aura na Spiszu była bardzo deszczowa… Zamiast leśnej ścieżki zastałem więc strome zbocze pokryte błotem. Podjąłem rękawice, traktując to jako kolejną tego dnia przygodę. Z tego odcinka szlaku na szczęście powróciłem z tarczą, jednak była to bardzo brudna tarcza… 😁
Po wyjściu z lasu ostatnie etapy szlaku prowadzą przez malowniczo położone, nieco jednak już zaniedbane Jurgowskie Hale a następnie drogą asfaltową do wsi Dursztyn, w której w sumie nie ma nic ciekawego do zwiedzania (porównując do kilku innych spiskich wsi z bardzo cenionymi zabytkami), warto jednak nadmienić, że została ona założona na prawie niemieckim już w 15. wieku! Na Spiszu i w Pieniach Spiskich do dzisiaj w wielu nazwach przetrwały wpływy niemieckie – same Hombarki mają w nazwie niemieckie, nieco zmienione słowo oznaczające górę/wzniesienie (berg).


Podsumowując cały trekking, jestem szczerze zauroczony pasmem Pienin Spiskich, które nie obiecując właściwie nic, przez te kilka godzin dostarczyło wiele pozytywnych emocji i świetnych kadrów. Na pewno mogę zaliczyć je do grona gór nieodkrytych – raczej nie funkcjonują w zbiorowej turystycznej świadomości. O ile Pieniny Właściwe to topowy ale i masowy kierunek (i nic dziwnego, są wspaniałe!) Hombarki wybierane są przez nielicznych. Chciałbym, żeby wybrzmiało, że mimo moich błotnych przygód na południowym stoku, Hombarki to góry bardzo łatwe technicznie – istnieje możliwość alternatywnych i łatwiejszych zejść z głównego grzbietu. Pieniny spiskie stanowią więc osiągalny cel dla rodzin z małymi dziećmi czy osób starszych. Wózkiem się nie wjedzie, ale już kilkulatek nie będzie mieć większych problemów z przejściem całego pasma. Hombarki na pewno są też dla osób, które w centrum turystycznego, górskiego tłoku (południowa małopolska m.in. z Tatrami i Pieninami Właściwymi) szukają kameralnych spacerów z dobrymi widokami. Gorąco polecam.