W mojej wyobraźni Sądecki zawsze był jednym z tych popularniejszych Beskidów – chyba większość z nas wypoczywała niegdyś w Krynicy-Zdroju (polecam dostać się tam malowniczą trasą kolejową), w Schronisku na Przehybie robiła sobie postój podczas przemierzania Głównego Szlaku Beskidzkiego, czy też podziwiała ruiny zamku w Rytrze. Nie wiem dlaczego, ale długo chodził za mną jakiś wypad do Beskidu Sądeckiego i pewnej wczesnoletniej niedzieli padło na mało uczęszczany, 21-kilometrowy szlak z Łącka do Szczawnicy – podróż ze stolicy małopolskiego sadownictwa, znajdującego się de facto jeszcze w Kotlinie Sądeckiej, aż po bramę magicznej krainy Spływu Dunajcem i Trzech Koron. Między tymi miastami mniej znane, zachodnie rubieże tego popularnego pasma. Czy było warto?

Po deszczowej nocy, Beskid Sądecki przywitał mnie gęstymi mgłami.

Łącko po raz pierwszy odwiedziłem rok wcześniej, startując z niego na Modyń (1029 m. n.p.m.), położoną w Beskidzie Wyspowym, realizując projekt „Beskidzki Ośmiotysięcznik” (wejście na wszystkie osiem tysięczników Beskidu Wyspowego; z realizacji tego projektu nagrałem film na YouTube – zostawiam link, zapraszam: https://youtu.be/U2Cq78j49Yo). Położone w kotlinie, nad Dunajcem i otoczone górami, Łącko i okolice mają znany od wieków, wyjątkowy mikroklimat, który pozwolił na rozwój sadownictwa. Śliwy, jabłonie, grusze i wiele innych drzew i krzewów owocowych (można tu znaleźć nawet winorośla!) są właściwie wszędzie – od przydomowych ogródków, po wielkohektarowe przedsiębiorstwa. Porośnięte sadami, pofalowane tereny okolic Łącka, podczas pierwszej wizyty w samym środku lata przywodziły mi na myśl krajobrazy środkowych Włoch. Oj tak, jest tu klimatycznie. Tym drugim razem, wybrałem się tu jednak początkiem czerwca, gdzie lato dopiero zaczęło wypierać wiosnę. Niemniej dominował już kolor zielony, bujna zieleń była wszędzie po horyzont. Zielone były nawet barierki mostu pieszo-rowerowego, zbudowanego w 2019 roku w ramach trasy Velo Dunajec, okrzykniętej w mediach jako najpiękniejsza trasa rowerowa Małopolski. Po drugiej stronie Dunajca, płaski do tej pory żółty szlak żegna się z Kotliną Sądecką i zaczyna wspinaczkę na pierwsze wzniesienia Beskidu Sądeckiego.

Kładka pieszo-rowerowa na Dunajcu

Tak, pierwszy odcinek chyba jest najbardziej wymagający, bo w dwa kilometry robi się ponad 300 m. ciągłego przewyższenia, idąc dość klimatycznie zamglonym lasem. Jest to i dużo, i mało, ale ciągle pod górkę – późniejsze zdobywanie wysokości odbywa się w bardziej „beskidzki” sposób: trochę w górę, trochę w dół. Najwyższym szczytem pierwszej części szlaku jest Koziarz (942 m.), ale zanim do niego dotrę trzeba „przedrzeć” się przez zabudowania kilku przysiółków. Ścieżka kluczy, prowadząc albo asfaltem, albo odbija w las, albo wyprowadza na otwarte polany – widokowo nie ma nudy! Początkowo są to głównie perspektywy na Łącko, Kotlinę Sądecką i Beskid Wyspowy, później pojawiają się ciekawe kadry na okoliczne wzniesienia Beskidu Sądeckiego (fotogeniczny ten Sądecki, trzeba mu to oddać). Wiele panoram z początku wyprawy niestety mi umyka – na szlak wybrałem się po deszczowej nocy, toteż z rana parujące otoczenie skutecznie blokuje widoczność. Jednak nie narzekam, bo dodając do niecodziennych kadrów pustki na szlaku, miałem to, co lubię najbardziej – ładne widoki tylko dla siebie ;-).

Około dwa kilometry przez szczytem Koziarza kończy się asfalt i ostatnia możliwość zostawienia samochodu – odtąd ścieżka wiedzie głównie lasem. Na tym odcinku mijam kilkoro turystów, większość nawet bez plecaków – domyślam się, że postanowili w niedzielne przedpołudnie przeprowadzić atak szczytowy na lekko. I zdecydowanie warto podjąć to wyzwanie (choć mały plecak warty jest rozważenia), bo na Koziarzu znajduje się wspaniała atrakcja, czyli oddana do użytku w 2015 roku ponad 20-metrowa wieża widokowa. Należy ona do grona czterech wież, zbudowanych przez gminę Ochotnica Dolna (trzy pozostałe znajdują się w Gorcach: na Magurkach, Gorcu i Lubaniu; byłem na wszystkich i uważam, że najciekawsza to ta, nieopodal szczytu Magurek). Najkrótsza droga (pozaszlakowa) z parkingu na szczyt Koziarza to zaledwie 20 minut, nie ma się więc co dziwić, że jest to popularne miejsce nawet w niedzielne południe. Podobno widoki z wieży są wspaniałe. Podobno, bo tego dnia nie było mi dane ich podziwiać – gęstość mgły zwiększała się proporcjonalnie do każdego metra wzniesienia, odpuściłem więc zdobywanie wieży, szybko opuszczając szczyt.

Mijam rozwidlenie szlaków tuż pod szczytem Jaworzyny (Przełęcz pod Koziarzem) i z żółtego szlaku kieruję się nieoznakowaną ścieżką na Błyszcz (945 m. n.p.m.), na którym znajduje się całkiem ładna kaplica, kilka ławek, tablice informacyjne oraz kamień z popiersiem Jana Pawła II. Infrastruktura na szczycie zbudowana została na pamiątkę mszy świętej odprawionej tutaj w 1972 przez Karola Wojtyłę, z którą wiążę się ciekawa historia. Dzisiaj to popularne miejsce pielgrzymek religijnych. Na szczycie widokowo niestety ta sama historia co na Koziarzu, czyli wszechobecna mgła i zero widoków.

Kaplica na Błyszczu (945 m. n.p.m.)

Sytuacja z widocznością poprawia się na szczęście po znalezieniu się z powrotem na znakowanym szlaku – zbliża się 13:00 i chyba cały nocny deszcz zdążył już wyparować. Tracąc wysokość i podążając ścieżką poprowadzoną przez łąki i lasy trafiam do kolejnej mikroosady (wcześniej mijając też pojedyncze zabudowania), a następnie polna droga zamienia się w górski szlak poprowadzony lasem i w takiej scenerii docieram do najwyższego wzniesienia całej wędrówki, Dzwonkówki (kilka wierzchołków o wysokościach w przedziale 982-991 m. wg mapy-turystycznej.pl). Tutaj żółty szlak krzyżuje się z Głównym Szlakiem Beskidzkim (odcinek między Krościenkiem a Przehybą), a następnie biegnąc lasem (jedna polana), tracąc jednocześnie cały czas wysokość, dociera do Schroniska PTTK pod Bereśnikiem (bardzo urocze miejsce), a później po krótkim odcinku poprowadzonym łąkami i wysoko położonymi osiedlami Szczawnicy, osiąga centrum tego fascynującego miasteczka. Na odcinku między Dzwonkówką a schroniskiem nie ma niczego ciekawego, zwykła droga przez las, natomiast mniej więcej od Schroniska otwierają się godne polecenia widoki na Szczawnicę i Pieniny.

O samej Szczawnicy można byłoby napisać wiele. Mimo, że narodziny uzdrowiska jakie znamy dzisiaj to dopiero 19. wiek, wg Wikipedii pierwsze wzmianki na jej temat pochodzą nawet z początku wieku 15.! Miasteczko położone jest na styku Beskidu Sądeckiego, Pienin Właściwych i Małych Pienin, całkiem niedaleko znajduje się gorczańskie Pasmo Lubania, a także swój koniec ma tutaj kultowy spływ Dunajcem – bez wątpienia jest to bardzo atrakcyjny adres na turystycznej mapie regionu. Ja uwielbiam wracać do Szczawnicy przede wszystkim dla niezwykłej alpejskiej architektury (wille z 19. wieku w stylu szwajcarskim i bawarskim skutecznie teleportują mnie wrażeniowo w mój ulubiony region Europy) – za każdym razem znajduję tu jakąś perełkę.

Willa „Stara Kancelaria” wybudowana w 1865 roku w stylu alpejskim.

Czy było warto spędzić niedzielę przemierzając zachodnie krańce Beskidu Sądeckiego? Raczej tak. W lepszych warunkach atmosferycznych widoki na trasie – wg przewodników – podobno jeszcze lepsze, niż te, które ja zastałem (przede wszystkim w początkowej części sporo widokowych polan), a nierzadko pojawiające się atrakcje (wieża widokowa, Błyszcz, schronisko, willowa zabudowa Szczawnicy) równoważą monotonię śródleśnych odcinków. Szlak można rozważyć jako pomysł na całodniową, rodzinną wycieczkę (także z dziećmi – brak trudności), choć trzeba wziąć pod uwagę długość trasy. Szlak mi się podobał, ale nie rozpalił tej żądzy i obsesji na dalsze, szczegółowe odkrywanie pasma (czego doświadczyłem np. w przypadku Beskidu Wyspowego). Wróciłbym tam jedynie dla ujrzenia słynnych panoramicznych widoków z wieży na Koziarzu. Może zimą? Ogólna ocena: 6/10.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Odkryjemy Góry Nieznane
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.