Niewiele wymagający, ale jednocześnie spektakularny krajobrazowo projekt do zrealizowania nawet w jeden długi dzień. Najwspanialszy z Beskidów, pięć zalesionych wysp, a na nich wieże widokowe, z których rozpościerają się warte każdych pieniędzy krajobrazy. Dzisiaj będzie treściwie, ale też bardzo inspirująco – przed nami najpiękniejsza pora roku, która aż się prosi o tego typu projekty przygodowe. Przyznać się – kto wszedł na wszystkie pięć z tych wież? Mnie się niestety nie udało… choć przy każdej z nich byłem.

Projekt ukończony jeszcze w 2025 roku dopiero dziś doczekał się wzmianki na blogu. Z wielkim żalem muszę stwierdzić, że ze względu na obowiązki zawodowe moja aktywność blogowa i internetowa wyraźnie się osłabiła. Co wcale nie oznacza, że nie chodzę po górach – każdy piękny weekend staram się spędzać aktywnie. Niekoniecznie muszą to być Tatry, z wiekiem coraz bardziej doceniam lokalne i krótkie weekendowe wypady, np. na szlaki Beskidu Wyspowego. Wspominałem o mojej fascynacji tym pasmem górskim? W ramach autopromocji polecam mój YouTube’owy film o zdobyciu Beskidzkiego Ośmiotysięcznika, a na blogu wrzucałem kiedyś relację z późnojesiennego wejścia na Ćwilin.

Beskid Wyspowy i pięć wysp z wieżami widokowymi; źródło: mapa-turystyczna.pl

Powyższa mapa dość wyraźnie pokazuje, że wieże widokowe zlokalizowane są we wschodniej części pasma. Mieszkańcy Nowego Sącza czy Limanowej, którzy chcieliby podjąć projekt, mają zdecydowanie łatwiej niż ci z Rabki-Zdroju lub Myślenic. Dla mnie była to fajna okazja do odkrycia nowych miejsc, do których nigdy wcześniej nie udało mi się dotrzeć, jak np. Pasmo Łososińskie czy Łukowica. Chronologicznie, pierwszą zdobytą wieżą była ta na Modyni – sierpień 2022 roku, ale w zeszłym roku wszedłem na nią powtórnie, zacznę więc relację od wieży widokowej na Mogielicy, zdobytej… także w 2022 roku, w połowie listopada.

1. Mogielica (1170 m.)

    Tego szczytu nie trzeba nikomu przedstawiać ani specjalnie reklamować. Królowa Beskidu Wyspowego to mekka turystów realizujących KGP, ale też wspaniały szczyt z panoramicznymi widokami. Mimo upływu lat pamiętam ten trekking doskonale – wszedłem bowiem na trzy z ośmiu tysięczników Beskidu Wyspowego, bo poza Mogielicą zdobyłem także Krzystonów (1012 m) i Kutrzycę (1054 m). Tego dnia, choć krótkiego, listopadowego, panowała wspaniała jesień – ze wszystkimi jej kolorami i zapachami, a genialna widoczność, zarówno z wieży widokowej, jak i z Polany Stumorgowej, potęgowała klimat tripa. Stojąc na platformie widokowej i podziwiając Tatry oraz Gorce, nie wiedziałem wtedy, że nowiutka wieża została oddana do użytku zaledwie około miesiąc wcześniej. Na szczycie najwyższego wzniesienia Beskidu Wyspowego wież widokowych było już kilka – jak widać, gdzie jest popyt na rewelacyjne widoki, tam pojawia się i podaż.

    2. Jaworz (918 m.)

    Jeden z ostatnich dni wiosny 2025 roku, początek długiego weekendu związanego ze świętem Bożego Ciała – idealny moment, żeby wziąć dzień wolnego i wyskoczyć w góry. Widząc sznur aut na Zakopiance szybko wykluczyłem Tatry i, idąc tropem nazwy mojego bloga, wymyśliłem sobie egzotyczne Pasmo Łososińskie na wschodnich rubieżach Beskidu Wyspowego. Chyba był to strzał w dziesiątkę, bo tego dnia na blisko 25-kilometrowym szlaku nie było tłumów – wręcz przeciwnie. Celem wędrówki była wieża widokowa na wschodnich stokach Jaworza, najwyższego wzniesienia pasma. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że wieża jest nieczynna i obowiązuje na nią zakaz wejścia :-(. Nie wiem, co jest lub było przyczyną takiego stanu rzeczy, ale nie zależało mi aż tak na widokach z wieży, by ryzykować wchodzenie na drewnianą budowlę wątpliwego stanu technicznego. Tym bardziej że zabrałem ze sobą drona, co pozwoliło mi sfotografować okolicę z lotu ptaka.

    Czy polecam Pasmo Łososińskie? Piękna, budząca się do życia przyroda na duży plus (ścieżka przyrodnicza), miejscami niezłe widoki i brak tłumów, generalnie jednak szlak dość nudnawy, prowadzący albo asfaltem, albo przez zalesiony teren. Fajny pomysł bardziej na zimową eskapadę albo wiosenny wypad z dziećmi.

    3. Skiełek (749 m.)

    23 lipca obchodzony jest Dzień Włóczykija i zeszłego roku postanowiłem świętować go z wielką pompą! Rezygnując z auta, wybrałem się w mało turystyczne, średnio skomunikowane południowo-wschodnie rejony Beskidu Wyspowego. Tego dnia planowałem zdobyć dwie sąsiednie wyspy, na obu których znajdują się wieże widokowe. Z niepozornej, choć wcale nie tak małej wioski o nazwie Łukowica wyruszyłem w kierunku Skiełka, wznoszącego się ok. 300 metrów wyżej. Prawdopodobnie nigdy w życiu bym tu nie trafił, gdyby nie wieża widokowa, umożliwiająca podziwianie nieodległych szczytów Beskidu Sądeckiego, Gorców, Pienin, a nawet Tatr! Sam Skiełek jest całkowicie zalesiony, co dobrze pokazują poniżej moje zdjęcia z drona – bez drewnianej konstrukcji wystającej ponad koronę drzew jakiekolwiek widoki byłyby niemożliwe. Tuż pod wieżą natknąłem się na faceta w średnim wieku, który z zapałem, przez kilkadziesiąt minut, gonił z aparatem fotograficznym za kilkoma gatunkami motyli zamieszkujących tę okolicę. Z równie wielką fascynacją opowiadał mi o swoich motylowych tripach w okolicy.

    Schodząc ze szczytu, postanowiłem skrócić sobie nieco drogę i przejść przez przysiółek do najbliższego przystanku autobusowego. Nie spodziewałem się, że takie włóczykijstwo pociągnie za sobą… uciekanie przed sforą psów, które dość mocno pilnowały okolicznych domostw. Na pierwszy rzut oka sytuacja mogła wydać się poważna, ale po kilku minutach schodzenia stromym zboczem do potoku psom odechciało się dalszego pościgu. Docieram na przystanek autobusowy, gdzie po chwili łapię lokalnego busa do miejscowości Młyczyńska.

    4. Modyń (1029 m.)

    Niebieskim szlakiem z Młyczyńsk docieram do Modyni, słynnej Góry Zakochanych, którą odwiedziłem po raz pierwszy trzy lata wcześniej, wchodząc na nią z Łącka. Sam szlak, choć prowadzący uciążliwą w tych temperaturach drogą asfaltową, obfituje w piękne widoki i ciekawe atrakcje – mijam altanę widokową, bacówkę oraz kaplicę pw. św. JP II. Okoliczne dzieciaki sprzedają nawet lemoniadę – klimat rodem z amerykańskiego przedmieścia. Po wejściu na wieżę i krótkim locie dronem w miarę szybko decyduję się na zejście: przede mną jeszcze prawie dwie godziny niebieskim szlakiem do centrum Kamienicy, a ponieważ zrezygnowałem z auta, czeka mnie dodatkowo powrót komunikacją międzymiastową – w sumie dwa różne busy.

    Modyń jest ciekawą górą, wartą polecenia, choć raczej nie należy do topki szczytów Beskidu Wyspowego. O ile musiałbym się trochę natrudzić, by stworzyć pean na cześć Pasma Łososińskiego czy Łukowicy, w przypadku Modyni z czystym sercem mogę polecić wycieczkę i koniecznie wejście na wieżę – widoki są tego warte!

    5. Kamionna (801 m.)

    Pod prawie sam szczyt można podjechać autem, obok wieży zimą działa wyciąg narciarski, nieco poniżej znajduje się słynna Bacówka na Zadzielu, a wieża widokowa jest najwyższą ze wszystkich, mierząc zawrotne 29 metrów. Zachęciłem? Kamionną odwiedzam na samym końcu projektu, bo znajduje się najdalej ode mnie i jest kompletnie nie po drodze. Tuż pod wieżą można miło spędzić czas – są ławy i stoły, a w wysokim sezonie funkcjonuje nawet budka z lodami. Idealne miejsce dla całych rodzin. Ja na Kamionną wyruszyłem żółtym szlakiem z Żegociny, choć nie jestem w stanie specjalnie go polecić – szlak jak szlak. Ciekawszy, choć prowadzony asfaltem, jest niebieski szlak w kierunku wschodnim, do Rozdziela, z kilkoma niezłymi punktami widokowymi. Wieża widokowa na Kamionnej jest mocnym podkręceniem tego zalesionego wzniesienia i, będąc najbardziej na północ ze wszystkich pięciu wież, daje nieklasyczną perspektywę na panoramę Beskidu Wyspowego. Mocne 7/10.

    Niestety nigdy nie miałem w sobie aż tyle zapału, by odwiedzać wieże widokowe o wschodzie słońca. A szkoda, bo widoki o poranku z wież Beskidu Wyspowego są rewelacyjne – polecam zdjęcia z innych blogów. Na szczęście, przy dobrej widoczności, widoki o 12:00 czy 15:00 są nadal spektakularne. Wejście na każdą z wysp nie stanowi większego wyzwania, choć bywają szlaki bardzo strome (np. północny na Modyń).

    Jeżeli uwielbiacie, jak ja, Beskid Wyspowy i chcielibyście poznać jego mniej oczywiste strony, projekt wejścia na pięć wież (aktualnie w praktyce czterech – ale pomińmy ten fakt) jest świetnym pomysłem. Czytałem, że w planach jest realizacja kolejnych wież, między innymi na Jeżowej Wodzie (895 m), ale obecnie chyba żadna nie jest w budowie. A szkoda, bo rozwój bazy turystycznej w Beskidzie Wyspowym to moim zdaniem bardzo dobry kierunek. #wyspowyjestczadowy – i tego się trzymajmy!

    PS: Jeżeli podoba Ci się moja praca i chciał(a)byś wspomóc moje górskie odkrywania, zawsze możesz postawić mi wirtualną kawę! https://buycoffee.to/odkryjemygorynieznane Porządna dawka kofeiny to podstawa do eksplorowania górskich terenów ;-). Z góry dziękuję. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

    Możesz również cieszyć się:

    Zostaw komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Odkryjemy Góry Nieznane
    Przegląd prywatności

    Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.