Zamiast skupiać się na odkrywaniu gór całkowicie mi nieznanych, w okresie letnio-jesiennym 2023 roku postawiłem na Tatry. Latem głównie słowackie, ale wraz z coraz szybciej zapadającym zmrokiem przerzuciłem się na krótsze szlaki po polskiej stronie. Jednym z moich dużych projektów, jeszcze nie w pełni zrealizowanym, jest przejście wszystkich znakowanych ścieżek turystycznych w całym paśmie Tatr, podjąłem więc decyzję, żeby w tym sezonie trochę ponadrabiać szlakowe braki. I wiecie co? W ogóle nie żałuję! Bez większego planu skupiłem się na okolicach Czerwonych Wierchów i w trzech kolejnych górskich wyjściach przeszedłem brakujące w moim tatrzańskim portfolio drogi prowadzące na tę ikoniczną grań. W trakcie tego odkrywania zaskoczyłem się obecnością łańcuchów w Kobylarzowym Żlebie, z bliskiej odległości podsłuchiwałem jelenie na rykowisku , i w końcu zakochałem się w nieziemskiej – wyjętej wręcz z Alp Julijskich – scenerii zielonego szlaku z Chudej Przełączki do Doliny Kościeliskiej! Dlaczego nie dotarłem tutaj wcześniej…?! Zapraszam Was na krótkie podsumowanie mojego odkrywania polskich Tatr Zachodnich w jesiennym anturażu.


